Nadszedł właściwy moment na podjęcie się ciekawego zadania. Chodzi o porównanie tego; co było, z tym, co jest obecnie. Przypominać to będzie nieco twórcze posunięcie Luca Bessona z jego "Piątym elementem" i scenariuszem przez niego napisanym, na potrzeby tego filmu. Tak samo jest u mnie, z materiałem pisanym w pewnej późnej jesieni/zimy w wieku 17 lat. Wówczas patrzyłem na świat właśnie z takiej perspektywy, którą niniejszym podaję tu czytelnikom. W toku swoich poszukiwań natrafiłem na zapiski w brulionie A 4, gdzie nakreśliłem miejsce akcji, bohaterów, sytuacje, obserwacje wzięte z licealnego życia i oddałem przy tym klimat tamtych czasów. Myślę, że składam hołd tamtym ludziom i temu wszystkiemu, czego byłem świadkiem: aktywnym, współuczestniczącym lub pasywnym. To zawiera się w treści, którą tu umieszczę. Mając przy tym nadzieję, że spodoba się ona młodszym czytelnikom. Może odnajdą w niej samych siebie? Tak jak ja swoją Istotę sprzed lat? Jestem też ciekaw, jaki będzie wynik tego eksperymentu, czy coś się zmieniło w tym zakresie? Czy de facto jest tak samo jak było? Na ile postęp warunkuje nasze życie, zresztą czy on w ogóle tak naprawdę jest? Każdy niech odpowie sobie sam na powyższe pytania, zmierzając do sedna sprawy. Poprzez sięgnięcie do przeszłości widzimy jak ukształtowała się nasza teraźniejszość. Mam takich materiałów więcej zapisanych, jednak zamierzam przedstawić tu te, by pokazać, co nam uciekło i z czym mierzymy się teraz, w porównaniu do tego, co było. Jesteśmy szczęśliwsi? A może jest dokładnie na odwrót? Ówczesna beztroska i wiara w marzenia; jeszcze przed kryzysem i przygniatającą często rzeczywistością dnia codziennego. Ideały, które nam przyświecały, walka z cynizmem - bo też przecież byliśmy pełni werwy. Płonęliśmy, jak bohaterzy Kerouaca. Byliśmy przede wszystkim sobą, pomimo bagażu, którym próbowano nas już wówczas straszyć i obciążać. Co straciliśmy, ile z nas samych w nas pozostało? To niezmiernie ważne dla mnie i jak sądzę, dla wielu młodych ludzi kwestie, jakie zamierzam tu przedstawić. Poruszenie ich wywoła w nas falę nostalgii, bo akcja rozgrywa się w gdzieś w połowie lat 90 XX w. To dla mojego pokolenia okres pełnej wolności, choć komputeryzacja powoli już wkraczała na arenę. A wraz z nią powolna dehumanizacja relacji międzyludzkich. Kiedyś wszystko było jakieś świeże, nowe, gdzie to minęło i kiedy? Ludzie w większym stopniu kontaktowali się ze sobą, społeczeństwo miało bardziej otwarty charakter. Jak jest dziś, to widzimy doskonale. Szarzyzna dobija niegdysiejszych idealistów, nadgryzanych monotonią i rutyną. Nie mają już takiego zapału, a szkoda. Zatracili się w odmętach emigracji, gdzieś na rozdrożu pomiędzy własnymi pragnieniami a meandrami prawdziwego życia. Pogubili się w tym wszystkim, bo nie tego się spodziewali: od państwa, systemu, życia, szkół, prac itd. Wreszcie od społeczności w jakich przyszło im wieść jakże smutną egzystencję.
To powinno się zmienić na lepsze! I dlatego moim zadaniem będzie to również wskrzeszenie atmosfery dawnych czasów i wierne podążanie ich śladem. Jak w młodzieżowych filmach USA pokroju: "Uczniowskiej balangi", "American Graffiti", czy "American Pie". Chodzi o to by tym przesiąknąć na powrót, zachłysnąć się luzem (był nawet taki program w telewizji, który komuś przeszkadzał - gdzie prowadzono otwarte i rzeczowe dyskusje) a także propagować wolność w ujęciu dokonywania właściwych wyborów życiowych - aby być w zgodzie z samym sobą i nigdy nie sprzedać się konsumpcyjnemu trybowi i korporacjonizmom (jeśli w ogóle kogoś jeszcze stać w tych czasach na ostentacyjny konsumpcjonizm). Przede wszystkim najważniejsze jest nie dawać narzucać sobie wszelkich wytycznych ideologicznych, chorych z fantasmagorii dogmatów; będących wyssanymi z palca i tresury edukacyjno - socjalizacyjnej. Ten, kto wie, pozna od razu, że celowo operuję tu półsłówkami. To metoda sprawdzona od lat. Nikt mi niczego nie zarzuci. A i kalambury rozwijają pod wieloma kątami twórczą wyobraźnię. Taki język ezopowy, dostosowany pod wieloma względami do wymogów obecnych czasów. Kreatywność sprzęgnięta z wyobraźnią, jest teraz potrzebna tym, którym wszystko podtyka się pod sam nos a oni sami jeszcze na to bezzasadnie psioczą. My nie mieliśmy tak łatwo. Bardziej musieliśmy przebijać się i walczyć o swoje. Zresztą nadal zapamiętale to robimy. Nikt nie da Ci niczego za darmo, jeśli sam tego nie wydrzesz w odpowiednim miejscu i czasie od świata. Zapamiętaj to sobie!
"Realia" są ucieleśnieniem tego, co wydarzyło się niegdyś, a co żyje w świadomości ich uczestników teraz. Powiedzmy, że jest to powieść nie do końca zmyślona, a jej bohaterowie występują pod pseudonimami. Pewne sprawy są widziane w niej wielostronnie i wieloaspektowo. Jest to utwór można powiedzieć paralelny. Uczynię z niego coś na kształt hipertekstu. Od zawsze pociągały mnie możliwości twórczego eksperymentowania w internecie, ten temat już podejmował chociażby Sławomir Shuty ze swoim "Blokiem". Jest tu więc coś na rzeczy. Obserwacje rozgrywają się (u narratora) przez pryzmat jego młodzieńczego wieku i o tym należy tu pamiętać. Dziś autor jest oczywiście innym, bardziej ukształtowanym człowiekiem, spostrzegającym świat bardziej wielopłaszczyznowo, ale wówczas dawało to wszystko wrażenie innej energii. To jakby pokazać zespół młodzieżowy dający czadu ze swoją żywiołowością, zestawiając go potem z tymi samymi muzykami, którzy już za pewien czas - z dystansu - operują nieco innymi środkami wyrazu, różniącą się od tego co robili poprzednio, formą. Ponadto mają bardziej przemyślane koncepcje i odbierają rzeczywistość w bardziej skomplikowany sposób. Na ile jednak pozostali oni tymi samymi ludźmi? To jest właśnie zajmujące w tej palącej kwestii: co w nas pozostaje, w temacie naszej Istoty? Muzycy uosabiają każdego w akcie twórczym, możesz dowolnie podstawić tu: pisarza, bloggera, didżeja, malarza, poetę, etc. Podmiot twórczy jest tu bez znaczenia, liczy się akt kreacji! Zastosowanie zestawień! Poza tym dawać czadu można tak naprawdę w każdym wieku, ale dodawać do tego właściwej mocy można tylko poprzez wzbogacanie własnych doświadczeń - a przez to swojego warsztatu. Myślę więc, że pomoże to wszystko w wartościowy sposób prześledzić pewne sprawy, tak mi, jak i Wam, Czytelnicy. Zatem wczujcie się w klimat tamtych czasów i w owe zwycięskie dni, gdy wszystko wydawało się prostsze i łatwiejsze. Dążmy do tego aby nadal takie było, teraz i zawsze.
Za niedługo zaczynam ukazywać na blogu treść "Realiów", które napisałem. Nie mam ochoty na trzymanie tego dłużej w szafie i uznałem, że powinna nareszcie ujrzeć światło dzienne, tu akurat w internecie: na blogu. Miała być opublikowana już długo przedtem, jednakże w tak młodym wieku człowiek bardziej szuka swojego miejsca na Ziemi i w konsekwencji jego zainteresowania są przez to również i bardziej rozstrzelone. Tym samym publikacja została przez to wstrzymana, a szkoda. Stąd pragnę do tego powrócić. To jest wykonane też dla Śp. red. Tomasza Agatowskiego, który pomógł mi w tym, bym zaczął wówczas pisać i dążyć wytrwale do tego punktu, w którym teraz jestem. Jako iż jestem zwolennikiem książki z dzieciństwa, którą kiedyś przeczytałem pt. "Kończ coś zaczął" pragnę dokończyć dzieła i rozeznać się w jego odbiorze. Zarówno przed samym sobą, jak i czytelnikami. To oczywiście nie licuje z tym co powiedział były premier o kończeniu, mogę sobie pogratulować, że za to tak długo wytrzymuję. Patrzę na to z innej perspektywy, ale za to tej właściwej, nabrawszy zdrowego dystansu do tego, co z siebie wydałem. Dlatego Panie Agatowski, dziękuję i publikuję to teraz. Szkoda, że wówczas niedostatecznie uwierzyłem w siebie i nie doszło to do skutku. Byłbym przed Dorotą Masłowską z jej pierwszą "powieścią dresiarską". Zrobiłem to wcześniej. Mam z tego nielichą satysfakcję. Jak to słusznie powiedział Nietzsche: "najbardziej wartościowymi pisarzami, są ci, którzy wstydzą się pisać". Koniec cytatu.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńChyba zostaniesz moim mentorem. A może już nim jesteś?
OdpowiedzUsuńJestem ciekawy eksperymentu literackiego. Zapowiada się ciekawie.
Pozdrawiam i zapraszam na moje nieporównywalnie przyziemne blogi.
www.harbin.blox.pl i www.crsthegame.blox.pl
pozdrawiam
Kamil S.